wtorek, 27 grudnia 2011

Dzień z moimi ♥

Hej :*
Dzisiaj byłam na mieście z Julią, Martą, Sonią, Hanią, Tośką i Patrycją. W ogóle to tak głupio wyglądało... ale nieważne. Najpierw chodziłyśmy bez celu po mieście w tą i z powrotem. Potem poszłyśmy na pizze. Kupiłyśmy małą i poprosiłyśmy żeby podzielili ją na 8 części. Powiedzieli nam, że tak to nigdy nie kroją. No  to Patrycja powiedziała, że jeśli nie pokroją tak jak chcemy to sobie idziemy. W ogóle Pati i Hania zrobiły taką aferę. Ja wyszłam na chwilę, bo było bardzo głośno, a mama do mnie dzwoniła. Poprosiłam Julię żeby wyszła ze mną. Mama powiedziała, że ona z Andrzejem i dziećmi (Dawid, Nina i Milena) jadą do rodziny Andrzeja na cztery dni. Powiedziała też, że Martyna jedzie z Sebastianem do jego siostry na Sylwestra już dzisiaj. Nie chciało mi się siedzieć samej w domu. Wróciłam z Julą do środka, ale Sonia powiedziała mi, że wychodzimy, bo Hania zrobiła taką awanturę, że szef przyjechał specjalnie i powiedział, że jeśli my się nie dostosujemy to nas wyproszą. No to wyszłyśmy. Patrycja coś tam jeszcze krzyczała, więc Marta i Tosia musiały ją wyciągać na siłę. Haha. Śmiałyśmy się z tego cały czas potem. Spytałam się dziewczyn czy nie chcą przyjść do mnie na noc, bo nikogo nie ma w domu. Oczywiście wszystkie się zgodziły. Ale mama Tośki się nie zgodziła, więc ona nie poszła, a razem z nią Marta. W ogóle Marta i Tośka jakoś ostatnio z nami  nie gadają. Pytałam się ich o co im chodzi i czy się obraziły, ale nie chciały nic powiedzieć. Nasza przyjaźń się rozpada... czuję to. Dobra nie użalam się nad sobą. Odprowadziłyśmy Martę i Tośkę też chciałyśmy odprowadzić, ale ona powiedziała, że idzie na razie do Marty, a potem mama po nią przyjedzie. Poszłam dalej z Sonią, Julią, Hanią i Patrycją. Najpierw poszłyśmy po pieniądze do domu Pati, bo było najbliżej, a później do sklepu. Stałyśmy w Realu chyba z pół godziny i nie mogłyśmy się zdecydować, które czipsy wziąć. Miałyśmy 40 zł i jeszcze z drobniaków uzbierało się 10 zł. W końcu kupiłyśmy takie jakie wybrała Sonia z zamkniętymi oczami. Do picia było łatwiej wybrać. Potem poszłyśmy jeszcze do domu Hani, Sonii i Juli żeby wzięły swoje rzeczy potrzebne. W domu Juli jak zwykle nikogo nie było, a ona nie miała kluczy, więc powiedziałam jej, że jakby co to wszystko jej pożyczę, a może zadzwonić jeszcze do swojej mamy, żeby jej przywiozła.  Poszłyśmy do mnie do domu, naszykowałyśmy wszystko. Stwierdziłyśmy, że najlepiej będzie spać w salonie albo w sypialni mojej mamy. Wybrałyśmy jednak mój pokój, bo jest PS i telewizja i laptop. O 20 mama Julii przywiozła jej rzeczy. Ubrałyśmy się wszystkie w piżamy i zaczęłyśmy śpiewać. Hania bardzo ładnie śpiewa, nie mówiąc już o Sonii. One oczywiście są bardzo skromne i nie uważają tak.  Ja z Patrycją śpiewałyśmy najwięcej chociaż fałszujemy jak... nie powiem kto, bo nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa. Teraz oglądamy horror, którego tytułu nie pamiętam. Jest to bardzo nudny horror, dlatego wszystkie dziewczyny czekają aż skończę pisać notkę dla was i będą mogły wziąć laptopa. A jutro śpię u Patrycji. Będzie też Ania i Hania. xD

Papa :***

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Przepraszam

Hejka
Jak mijają święta??? Mi całkiem dobrze. Sorry , że nie pisałam, ale działo się tyle, że nie miałam czasu na komputer. Po pierwsze zerwałam z Marcinem. To znaczy on ze mną zerwał, ale cicho xD Po drugie Andrzej był w szpitalu, bo wycinali mu wyrostek i cały dom stanął na głowie. A po trzecie musiałam w weekendy razem z Mileną roznosić ulotki, bo Andrzej nie pracował i nie było kasy. Mama przestała pracować w kwiaciarni, bo było mało klientów i zamknęli kwiaciarnię. Teraz to już wszystko w porządku. Mama pracuje w jakiejś innej kwiaciarni, a Andrzej już pracuje, ale mniej niż przedtem i teraz prawie całymi dniami przesiaduje w domu i gotuje obiady xD. Boję się, że niedługo się zatruję, bo są takie ohydne. Poza tym Andrzej ostatnio robił porządki przedświąteczne i schował gdzieś mój zeszycik z hasłami m.in. do bloggera, a ja nie pamiętałam. Nie będę wam opisywała tego całego miesiąca. Opiszę po prostu te ważniejsze dni, czyli zacznijmy od wigilii.

Wstałam o 7:00 i obudziłam Andrzeja, z którym miałam jechać po choinkę i karpie. Pojechaliśmy razem z Mileną. Choinek oczywiście było mało więc musieliśmy kupić małą prawie łysą. Karpie kupiliśmy 4 chociaż nie wiem kto je później zjadł, bo nie ma już ani jednego, a ryby w tym domu je tylko mama, Andrzej, Dawid i Nina. Z czego tych dwoje ostatnich je połowę  jednej ryby razem. Przyjechaliśmy do domu. Mama z Martyśką już coś tam robiły w kuchni. Przyszedł też Sebastian-chłopak Martyny i wieszał ozdoby na dworze przed domem. Ubrałam choinkę z Dawidem i Niną no i Milena trochę pomogła, ale ona głównie kręciła się po kuchni. O 14:00 pojechaliśmy do babci i podzieliliśmy się opłatkiem ze wszystkimi. Dostaliśmy paczki: Dawid dostał słodycze i samochód, Nina słodycze i lalkę, a ja, Milena i Martyna słodycze i 200 zł. Później ja z Mileną, Sebastianem i Martyną poszliśmy do taty. Doszliśmy o 16:00. Tutaj zjadłyśmy kolację wigilijną, bo oni akurat byli w trakcie jedzenia. Zjadłyśmy trochę kutii i pierogów. Później były prezenty. Przyszedł sąsiad mojego taty-pan Krzysiek przebrany za Mikołaja. Bartek i Ulka nie skapnęli się, że to ich sąsiad, ale było to bardzo widać, bo co chwilę spadała mu broda. Dostałam zegarek Jelly Watch i kolczyki, Milena dostała poduszko-gitarę i bransoletkę, a Martyna dostała  perfumy i pieniądze. Nawet Sebastian dostał taki breloczek z latarką i pieniądze. Potem poszłyśmy dalej. Była godzina 17:00, a wigilia u nas miała być o 18:30. Martyna z Sebastianem poszli do rodziny Sebastiana na wigilię, a ja z Mileną zmęczone całą tą lataniną usiadłyśmy na ławeczce na placu przed urzędem gminy. Siedziałyśmy tak 30 minut i słuchałyśmy jak pani grała kolędy na skrzypcach. Dałyśmy jej 10 zł. Później poszłyśmy do domu i ubrałyśmy się do wigilii. Była godzina 18:00 i czekaliśmy już tylko na Martynę, żeby pojechać do rodziców Andrzej na wigilię u nich. W końcu poznałam też Olgę (15 lat) i Kubę (11 lat). Był tam też Marcin. Myślałam, że będzie mi trudno i ,że Marcin będzie udawał, że mnie tam w ogóle nie ma. Było jednak inaczej. Po wieczerzy poszliśmy wszyscy do pokoju na górę. (I czekaliśmy na Mikołaj xdd). Najpierw siedzieliśmy wszyscy w jednym pokoju, ale potem Marcin poprosił mnie żebym na chwilę przeszła z nim do drugiego pokoju.  Trochę się zdziwiłam, ale przeszłam z nim bez słowa. Jak już byliśmy w tym pokoju to zaczęliśmy rozmawiać. Marcin powiedział, że ładnie dziś wyglądam, i że powinnam zawsze czesać się tak jak w ten dzień. Prawił mi w ogóle mnóstwo komplementów. Powiedział mi, że zerwał ze mną tylko, dlatego że  jego tata mu kazał, bo powiedział, że jesteśmy ze sobą spokrewnieni. No i powiedział, że ostatnio jego tata stwierdził, że jednak mówił źle i w ogóle takie bzdety. Ale co najważniejsze na końcu powiedział mi, że bardzo za mną tęskni i chciałby dalej ze mną chodzić. Zaraz po tym jak ja powiedziałam, że też chciałabym z nim chodzić, zawołał nas tata Olgi, że Mikołaj przyniósł już prezenty. Zeszliśmy na dół i tata Marcina zaczął rozdawać prezenty. Dostałam granatowe rurki, bluzkę ze Smerfetką, The Sims 3 Zwierzaki, książkę "Monster High. Upiór z sąsiedztwa", naszyjnik, kolczyki i telefon Sony Ericsson x10.

25 grudnia poszłam z siostrami do babci od strony taty. Spotkaliśmy się z tatą pod urzędem gminy i dalej pojechaliśmy autem. U babci byli Ola i Kinga i Hubert. Przyjechali oni specjalnie na święta ze Szczecina gdzie mieszkają. Tutaj też dostaliśmy prezenty. Ja dostałam szklaną kulę, zawieszki i bransoletkę charms. Milena dostała kalendarz, taki z pluszowymi (tak jakby) stronami i zawieszki charms (bransoletkę dostała od taty), a Martyna dostała 600 zł. Właściwie nic więcej się nie działo oprócz tego, że Kinga musiała pożyczać mi i Milenie jakąś pidżamę, bo zostałyśmy na noc. Martyna też została i wzięła jakąś pidżamę od cioci Kasi.

26 grudnia to dzisiaj. Rano jak wstałyśmy to tata przywiózł już nam z domu ubrania. Ubrałyśmy się, umyłyśmy i różne tego typu rzeczy. Gadałam trochę z Olką i Kingą. Kujonki z nich. Będą miały same 5 na półrocze i kilka 6. To znaczy Olka będzie miała takie oceny. Kinga będzie miała jedną 3, dwie 5, a reszta same 4. No a ja będę miała pięć 3, jedną 5, a reszta to już 4. Byłyśmy dalej u babci i świętowałyśmy pierwsze urodziny Uli. Jak Ulka wybierała tam takie coś co się wybiera na roczku to wybrała różaniec xdd. Imprezowaliśmy od 16:00 do 19:00. Później tata zawiózł nas do domu. Teraz leżę sobie pod cieplutką kołderką, piszę do was notkę i oglądam M jak miłość.

Papa :***