wtorek, 27 grudnia 2011

Dzień z moimi ♥

Hej :*
Dzisiaj byłam na mieście z Julią, Martą, Sonią, Hanią, Tośką i Patrycją. W ogóle to tak głupio wyglądało... ale nieważne. Najpierw chodziłyśmy bez celu po mieście w tą i z powrotem. Potem poszłyśmy na pizze. Kupiłyśmy małą i poprosiłyśmy żeby podzielili ją na 8 części. Powiedzieli nam, że tak to nigdy nie kroją. No  to Patrycja powiedziała, że jeśli nie pokroją tak jak chcemy to sobie idziemy. W ogóle Pati i Hania zrobiły taką aferę. Ja wyszłam na chwilę, bo było bardzo głośno, a mama do mnie dzwoniła. Poprosiłam Julię żeby wyszła ze mną. Mama powiedziała, że ona z Andrzejem i dziećmi (Dawid, Nina i Milena) jadą do rodziny Andrzeja na cztery dni. Powiedziała też, że Martyna jedzie z Sebastianem do jego siostry na Sylwestra już dzisiaj. Nie chciało mi się siedzieć samej w domu. Wróciłam z Julą do środka, ale Sonia powiedziała mi, że wychodzimy, bo Hania zrobiła taką awanturę, że szef przyjechał specjalnie i powiedział, że jeśli my się nie dostosujemy to nas wyproszą. No to wyszłyśmy. Patrycja coś tam jeszcze krzyczała, więc Marta i Tosia musiały ją wyciągać na siłę. Haha. Śmiałyśmy się z tego cały czas potem. Spytałam się dziewczyn czy nie chcą przyjść do mnie na noc, bo nikogo nie ma w domu. Oczywiście wszystkie się zgodziły. Ale mama Tośki się nie zgodziła, więc ona nie poszła, a razem z nią Marta. W ogóle Marta i Tośka jakoś ostatnio z nami  nie gadają. Pytałam się ich o co im chodzi i czy się obraziły, ale nie chciały nic powiedzieć. Nasza przyjaźń się rozpada... czuję to. Dobra nie użalam się nad sobą. Odprowadziłyśmy Martę i Tośkę też chciałyśmy odprowadzić, ale ona powiedziała, że idzie na razie do Marty, a potem mama po nią przyjedzie. Poszłam dalej z Sonią, Julią, Hanią i Patrycją. Najpierw poszłyśmy po pieniądze do domu Pati, bo było najbliżej, a później do sklepu. Stałyśmy w Realu chyba z pół godziny i nie mogłyśmy się zdecydować, które czipsy wziąć. Miałyśmy 40 zł i jeszcze z drobniaków uzbierało się 10 zł. W końcu kupiłyśmy takie jakie wybrała Sonia z zamkniętymi oczami. Do picia było łatwiej wybrać. Potem poszłyśmy jeszcze do domu Hani, Sonii i Juli żeby wzięły swoje rzeczy potrzebne. W domu Juli jak zwykle nikogo nie było, a ona nie miała kluczy, więc powiedziałam jej, że jakby co to wszystko jej pożyczę, a może zadzwonić jeszcze do swojej mamy, żeby jej przywiozła.  Poszłyśmy do mnie do domu, naszykowałyśmy wszystko. Stwierdziłyśmy, że najlepiej będzie spać w salonie albo w sypialni mojej mamy. Wybrałyśmy jednak mój pokój, bo jest PS i telewizja i laptop. O 20 mama Julii przywiozła jej rzeczy. Ubrałyśmy się wszystkie w piżamy i zaczęłyśmy śpiewać. Hania bardzo ładnie śpiewa, nie mówiąc już o Sonii. One oczywiście są bardzo skromne i nie uważają tak.  Ja z Patrycją śpiewałyśmy najwięcej chociaż fałszujemy jak... nie powiem kto, bo nie mogę znaleźć odpowiedniego słowa. Teraz oglądamy horror, którego tytułu nie pamiętam. Jest to bardzo nudny horror, dlatego wszystkie dziewczyny czekają aż skończę pisać notkę dla was i będą mogły wziąć laptopa. A jutro śpię u Patrycji. Będzie też Ania i Hania. xD

Papa :***

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Przepraszam

Hejka
Jak mijają święta??? Mi całkiem dobrze. Sorry , że nie pisałam, ale działo się tyle, że nie miałam czasu na komputer. Po pierwsze zerwałam z Marcinem. To znaczy on ze mną zerwał, ale cicho xD Po drugie Andrzej był w szpitalu, bo wycinali mu wyrostek i cały dom stanął na głowie. A po trzecie musiałam w weekendy razem z Mileną roznosić ulotki, bo Andrzej nie pracował i nie było kasy. Mama przestała pracować w kwiaciarni, bo było mało klientów i zamknęli kwiaciarnię. Teraz to już wszystko w porządku. Mama pracuje w jakiejś innej kwiaciarni, a Andrzej już pracuje, ale mniej niż przedtem i teraz prawie całymi dniami przesiaduje w domu i gotuje obiady xD. Boję się, że niedługo się zatruję, bo są takie ohydne. Poza tym Andrzej ostatnio robił porządki przedświąteczne i schował gdzieś mój zeszycik z hasłami m.in. do bloggera, a ja nie pamiętałam. Nie będę wam opisywała tego całego miesiąca. Opiszę po prostu te ważniejsze dni, czyli zacznijmy od wigilii.

Wstałam o 7:00 i obudziłam Andrzeja, z którym miałam jechać po choinkę i karpie. Pojechaliśmy razem z Mileną. Choinek oczywiście było mało więc musieliśmy kupić małą prawie łysą. Karpie kupiliśmy 4 chociaż nie wiem kto je później zjadł, bo nie ma już ani jednego, a ryby w tym domu je tylko mama, Andrzej, Dawid i Nina. Z czego tych dwoje ostatnich je połowę  jednej ryby razem. Przyjechaliśmy do domu. Mama z Martyśką już coś tam robiły w kuchni. Przyszedł też Sebastian-chłopak Martyny i wieszał ozdoby na dworze przed domem. Ubrałam choinkę z Dawidem i Niną no i Milena trochę pomogła, ale ona głównie kręciła się po kuchni. O 14:00 pojechaliśmy do babci i podzieliliśmy się opłatkiem ze wszystkimi. Dostaliśmy paczki: Dawid dostał słodycze i samochód, Nina słodycze i lalkę, a ja, Milena i Martyna słodycze i 200 zł. Później ja z Mileną, Sebastianem i Martyną poszliśmy do taty. Doszliśmy o 16:00. Tutaj zjadłyśmy kolację wigilijną, bo oni akurat byli w trakcie jedzenia. Zjadłyśmy trochę kutii i pierogów. Później były prezenty. Przyszedł sąsiad mojego taty-pan Krzysiek przebrany za Mikołaja. Bartek i Ulka nie skapnęli się, że to ich sąsiad, ale było to bardzo widać, bo co chwilę spadała mu broda. Dostałam zegarek Jelly Watch i kolczyki, Milena dostała poduszko-gitarę i bransoletkę, a Martyna dostała  perfumy i pieniądze. Nawet Sebastian dostał taki breloczek z latarką i pieniądze. Potem poszłyśmy dalej. Była godzina 17:00, a wigilia u nas miała być o 18:30. Martyna z Sebastianem poszli do rodziny Sebastiana na wigilię, a ja z Mileną zmęczone całą tą lataniną usiadłyśmy na ławeczce na placu przed urzędem gminy. Siedziałyśmy tak 30 minut i słuchałyśmy jak pani grała kolędy na skrzypcach. Dałyśmy jej 10 zł. Później poszłyśmy do domu i ubrałyśmy się do wigilii. Była godzina 18:00 i czekaliśmy już tylko na Martynę, żeby pojechać do rodziców Andrzej na wigilię u nich. W końcu poznałam też Olgę (15 lat) i Kubę (11 lat). Był tam też Marcin. Myślałam, że będzie mi trudno i ,że Marcin będzie udawał, że mnie tam w ogóle nie ma. Było jednak inaczej. Po wieczerzy poszliśmy wszyscy do pokoju na górę. (I czekaliśmy na Mikołaj xdd). Najpierw siedzieliśmy wszyscy w jednym pokoju, ale potem Marcin poprosił mnie żebym na chwilę przeszła z nim do drugiego pokoju.  Trochę się zdziwiłam, ale przeszłam z nim bez słowa. Jak już byliśmy w tym pokoju to zaczęliśmy rozmawiać. Marcin powiedział, że ładnie dziś wyglądam, i że powinnam zawsze czesać się tak jak w ten dzień. Prawił mi w ogóle mnóstwo komplementów. Powiedział mi, że zerwał ze mną tylko, dlatego że  jego tata mu kazał, bo powiedział, że jesteśmy ze sobą spokrewnieni. No i powiedział, że ostatnio jego tata stwierdził, że jednak mówił źle i w ogóle takie bzdety. Ale co najważniejsze na końcu powiedział mi, że bardzo za mną tęskni i chciałby dalej ze mną chodzić. Zaraz po tym jak ja powiedziałam, że też chciałabym z nim chodzić, zawołał nas tata Olgi, że Mikołaj przyniósł już prezenty. Zeszliśmy na dół i tata Marcina zaczął rozdawać prezenty. Dostałam granatowe rurki, bluzkę ze Smerfetką, The Sims 3 Zwierzaki, książkę "Monster High. Upiór z sąsiedztwa", naszyjnik, kolczyki i telefon Sony Ericsson x10.

25 grudnia poszłam z siostrami do babci od strony taty. Spotkaliśmy się z tatą pod urzędem gminy i dalej pojechaliśmy autem. U babci byli Ola i Kinga i Hubert. Przyjechali oni specjalnie na święta ze Szczecina gdzie mieszkają. Tutaj też dostaliśmy prezenty. Ja dostałam szklaną kulę, zawieszki i bransoletkę charms. Milena dostała kalendarz, taki z pluszowymi (tak jakby) stronami i zawieszki charms (bransoletkę dostała od taty), a Martyna dostała 600 zł. Właściwie nic więcej się nie działo oprócz tego, że Kinga musiała pożyczać mi i Milenie jakąś pidżamę, bo zostałyśmy na noc. Martyna też została i wzięła jakąś pidżamę od cioci Kasi.

26 grudnia to dzisiaj. Rano jak wstałyśmy to tata przywiózł już nam z domu ubrania. Ubrałyśmy się, umyłyśmy i różne tego typu rzeczy. Gadałam trochę z Olką i Kingą. Kujonki z nich. Będą miały same 5 na półrocze i kilka 6. To znaczy Olka będzie miała takie oceny. Kinga będzie miała jedną 3, dwie 5, a reszta same 4. No a ja będę miała pięć 3, jedną 5, a reszta to już 4. Byłyśmy dalej u babci i świętowałyśmy pierwsze urodziny Uli. Jak Ulka wybierała tam takie coś co się wybiera na roczku to wybrała różaniec xdd. Imprezowaliśmy od 16:00 do 19:00. Później tata zawiózł nas do domu. Teraz leżę sobie pod cieplutką kołderką, piszę do was notkę i oglądam M jak miłość.

Papa :***

poniedziałek, 14 listopada 2011

Inny laptop więc notka bez zdjęć

Hej
Dzisiaj notka na szybko bo piszę z laptopa Andrzeja, bo swojego zepsułam XD.
Dzisiaj nic takiego się nie stało. Oprócz tego, że jak poszłam do przedszkola po Dawida i Ninę to mi ich nie chcieli dać. Kazali mi zadzwonić do Andrzeja, ale ja oczywiście stwierdziłam, że po co mi jego numer i go nie zapisałam. Po 30 minutowym gadaniu z panią z przedszkola, która ma na imię Krystyna (w tym czasie dużo ciekawych rzeczy się dowiedziałam). No i po tym czasie pani przyprowadziła Ninę i Dawida i spytała się ich czy mnie lubią i mnie znają

Papa bo moja matka mnie wygania do nauki :(
Jak ja jej czasami nienawidzę

niedziela, 13 listopada 2011

Nauka i mały wypadek :(

Dzisiaj spędziłam niedzielę chyba jak każdy, czyli na nauce :(
O 12:00 po Marcina i Tolę przyjechali ich rodzice i zabrali mnie i pojechaliśmy do kościoła. W kościele była Hania i Sonia to usiadłam koło nich razem z Marcinem i Tolą. Trochę nam odwalało, ale potrafię już opanować śmiech przy najmniej w kościele. W sumie to nie wiem co było w kościele, ba tak jest zawsze jak jestem z koleżankami lub kolegami bądź kim innym z kim da się gadać w kościele. Kiedyś np. poznałam w kościele moją obecną przyjaciółka. Miałam wtedy ok. 4 lat i przyszłam do kościoła z siostrami. (jedna miała wtedy 9 lat, a druga 2) mieszkałyśmy wtedy blisko kościoła więc mama baz problemu się zgodziła. Podeszłam do jakiejś dziewczynki i powiedziałam "Cześć" ale ona nie odpowiedziała, więc poszłam do drugiej i ona odpowiedziała. I tak jakoś sobie rozmawiałyśmy. Potem okazało się że ona mieszka blisko mnie.
O 13:00 msza się skończyła i poszłam do domu z Sonią, bo ona szła do cioci. Weszłam do domu i akurat był obiad, zjadłam i mama kazała mi się pobawić trochę z Niną i Dawidem. Bawiłam się z nimi ok. 30 min. i potem poszłam się uczyć i tak mi czas zleciał do 17:30.
Ok. 18 zadzwoniła do mnie Tośka i pytała się czy wyjdę na dwór z nią, Martą, Julią i Sonią i może z Hanią. Spytałam się mamy i ona o dziwo się zgodziła :)
O 18:20 wyszłam przed dom i zobaczyłam dziewczyny. Poszłyśmy do Tesco, bo Julia miała kupić jakieś tam rzeczy i potem jak wracałam z Sonię (znowu szła do cioci) postawiłam nogę na jakimś korzeniu czy kamieniu. I ta stopa tak jakoś mi się dziwnie skręciła czy coś. Upadłam i strasznie mnie kostka bolała. Sonia jakoś pomogła mi dojść do domu.
Okazało się, że skręciłam kostkę. Pojechałam z mamą do lekarza I tam sie wszystkiego dowiedziałam.

No i fotka
Oceniajcie zdjęcia, bo moja kuzynka prosiła.
Papa

sobota, 12 listopada 2011

Baaaaardzo długi dzień & z Marcinkiem ♥


Heeeeej :*
Dzisiaj wstałam o 7, bo miałam jechać z Andrzejem do jego siostry na wieś. A więc tak wstałam już o tej 7 i idę do mamy pokoju. Mówię "Andrzej wstawaj!"
-Po co?
-Bo mieliśmy jechać na wieś.
-Dobra już wstaję.
Dobra, wstał. Poszłam wyprasować ubrania. Ubrałam się, zjadłam śniadanie. Idę do salonu, patrzę, a tam Andrzej stoi, opiera się o parapet, patrzy prze okno. Wyglądał tak jak czasami starsze panie wyglądające prze okno z wypiętymi dupami . Huehuehuehuehuehuehuehuehuehuehuehuehue
Pytam się: "Jedziemy? Kiedy się ubierzesz?" On nic. No to ja się jeszcze raz pytam. On nadal nic. Jeszcze raz.
-Idź obudź Ninę i Dawida, pewnie też będą chcieli jechać
Poszłam ich obudzić. Ubrałam Ninę, naszykowałam ubrania dla Dawida. Schodzimy wszyscy razem do salonu. Andrzej nadal stoi tak jak stał.
-Idziesz się ubrać tato???- spytał się Dawid.
-Tak już idę.
Położyłam się na kanapie, obok usiadła Nina, a Dawid usiadł na fotelu. Siedzimy (ja leżę) tak z 10 minut.
Schodzi Andrzej.
-Dobra jedziemy
Poszliśmy na dwór. Stoimy tak przed garażem z 5 minut.
-Tatusiu co ty robisz?- spytała się Ninka.
-Czekam aż się garaż otworzy.
-Ale to trzeba pilotem zrobić. - powiedziałam.
Andrzej wyjmuje pilot z kieszeni, otwiera garaż. Znowu czekamy 5 minut.
-Wiecie co nie chce mi się jechać wracamy do domu. - powiedział Andrzej.
Poszłam na górę, rozebrałam się z powrotem w piżamę i poszłam spać. Już prawie spałam, a tu nagle Nina przychodzi.
-Mogę z tobą spać? Tata już śpi, Dawid ze mną nie chce, a ja się boję sama.- spytała.
-Dobra choć.
I tak usnęłyśmy. Wstałam o 10:50. Nina wstała zaraz po mnie. Poszłyśmy się ubrać. Mamy i Andrzeja nie było, bo poszli do Andrzeja kolegi. Zostawili mi karteczkę na stole w kuchni. Martyny też nie było, bo wyszła gdzieś z Sebastianem. Miała wrócić o 12:00. Dawid bawił się w swoim pokoju z Mileną.
Poszłam do kuchni, zrobiła śniadanie i wszyscy razem zjedliśmy. No i tak czas minął do 11:20. Potem poszłam ubrać Ninę. Potem ja się ubrałam.
Do 12:00 jakoś tak czas zleciał. Przyszła Martyna z Sebą. Obiecali, że zostaną z Niną i Dawidem. Milena poszła do koleżanki robić projekt z historii.
Ja wzięłam telefon i zadzwoniłam do Marcina. Spytałam się go czy może dzisiaj wyjść. Powiedział, że może, ale przyjdzie z Tolą i ją zostawi w domu, a my wyjdziemy gdzieś na miasto.
Przyjechał o 12:30. Tolę zostawił, a my wyszliśmy.
Najpierw poszliśmy do Tesco i mieliśmy sobie kupić coś do picia, ale później się okazało, że nawet jeśli się złożymy to starczy na jedne picie. Kupiliśmy sobie jedną małą colę.
Potem poszliśmy do galerii. Posiedzieliśmy tam trochę, ale nam się znudziło i poszliśmy na pierwszy lepszy plac zabaw. Na placu była akurat Hania ze swoją kuzynką Majką (Maja ma 3 lata). Powiedziała, że zaraz pójdzie dalej z nami tylko zaprowadzi Maję do domu.
Siedziałam tam sobie na placu zabaw z Marcinem i czekaliśmy na Hanię ponad 1 godzinę. W tym czasie trochę pogadaliśmy.
Ja: Wiesz, że jesteś ładny?
Marcin: Tak dużo dziewczyn mi to mówiło, ale one wszystkie były brzydkie
J:Czyli ja też jestem
M:Nie, ty akurat nie. Ty jesteś ładna.
J: Podobam ci się?
M: A co chcesz usłyszeć?
J: No nie wiem. Ty mi się bardzo podobasz.
M: Szczerze ma ci odpowiedzieć?
J: No tak.
Popatrzył się na mnie przez moment.
M: Tak ,ty też mi się podobasz.
J: Mogę ci coś powiedzieć?
M: A mogę ja pierwszy?
J: No dobra.
M; Kocham cię.
J; Ja ciebie też kocham.
Tutaj się pocałowaliśmy.


Do domu wróciliśmy okoł 18:00. Na dworze było już ciemno.
Weszliśmy do domu,a tam Nina z Tolą śpią już w salonie na kocu. Przyszedł Andrzej i powiedział, że dzisiaj Marcin będzie spał u nas, bo nie będą budzili już Toli.

Chciałam żeby Marcin spał u mnie w pokoju, ale mama się nie zgodziła i Marcin będzie spał z Dawidem w pokoju.

Aha i informuje was że od dzisiaj pod każdym postem będę umieszczała jedno zdjęcie autorstwa mojej kuzynki Miśki.


Papa :***

piątek, 11 listopada 2011

11.11.11

Hej wam :)
Skopiowałam  te pytania z poprzedniej notki:
-Co jeszcze mogę wprowadzić do tego bloga aby był trochę bardziej ciekawszy? (np.o modzie, trochę muzyki)
-Jak choć trochę rozsławić tego bloga?

Dzisiaj 11.11.11 . I urodziny Ninki. Najpierw byliśmy na uroczystości organizowanej w mojej szkole, miałam tam grać w przedstawieniu jakąś tam panią. Przedstawienie wyszło okropnie bo wystąpili tam 5 chłopaków z 3b, 3 chłopaków z 3c, 6 dziewczyn z 2a i ja z Hanią z 1a. W ogóle chłopcy z 3 b i c nie umieli tekstu i improwizowali na maksa. Ja z Hanią i z taką Zuzą z 2a dostałyśmy napadu śmiechu, a miałyśmy grać poważne osoby. A jak Michał z 3b miał podejść do kogoś tam (nie pamiętam) i podać coś tam (xdd) to podszedł do innej osoby i się pyta czy może dostać kawałek chleba. Albo jak Irek (z 3b) miał podejść do stołu i wziąć flagę (potem mieliśmy się kłaniać) to podszedł do pani od historii i spytał się czy ma jeszcze nieprzygotowania. Buahahah. Albo jak Tomek (z 3c) miał powiedzieć wiersz to zaczął śpiewać "Wojenko, wojenko". Na szczęście było też drugie przedstawienie przygotowane przez całą klasę 1b. Spędziliśmy (ja, Milena,Martyna,Seba,mama,wujek Andrzej, Ninka i Dawid) tam jakieś 2 albo 3 godziny.
Później poszliśmy  do babci i dziadka Niny i Dawida. Tam było przyjęcie z okazji imienin Niny i jej kuzyna Marcina (14 lat). Było fajnie. Poznałam trochę rodziny Dawida (i reszty). Było mało dzieci, bo tylko ja, Milena, Nina, Dawid, Marcin i Tola. (Martynę i Sebastiana nie zaliczam do dzieci).
Tola ma 5 lat i jest bardzo słodka. Ma takie ładne, duże niebieskie oczy i długie brązowe włoski. Była na castingu do "Ja to mam szczęście" , ale stwierdziła, że nie chce grać w tym serialu.
Nina też jest słodka. Ma brązowe oczka i czarne, długie włoski. Końcówki włosów ma lekko kręcone. Ona też miał iść na ten casting co Tola, ale jest za młoda.
Ale przejdźmy do rzeczy. A dokładniej do Marcina ♥. Jest bratem Toli. Co widać i to baaardzo, bo są do siebie bardzo podobni. Marcin też ma niebieskie oczy. Ale włosy ma hmmm... Nie wiem jaki to jest kolor chyba ciemny blond. I włosy ma takie długie. To znaczy one nie są takie długie, że do ramion, ale też nie jest obcięty tak bardzo krótko.
Ma on coś takiego na głowie(tylko kolor ciemny blond). Jest nawet trochę podobny do tego na zdjęciu.
O maaaatkoooooooo. Zakochałam się chyba!!!! Chyba raczej na pewno!!!!  Dobra mniejsza o to ważne że mam jego numer i zaraz wysyłam do niego SMS. A i jeszcze ważne jet to że on jest WOLNY. Jak taki chłopak może być wolny????




Papa.

wtorek, 8 listopada 2011

Wracam c(:

Wracam do was!
Ale tylko pod jednym warunkiem, że pod każdym postem będzie przynajmniej 3 komentarze
Nie obiecuję , że zostanę już na zawsze.

Aha i mam kilka pytań :
-Co jeszcze mogę wprowadzić do tego bloga aby był trochę bardziej ciekawszy? (np.o modzie, trochę muzyki)
-Jak choć trochę rozsławić tego bloga?

Dzisiaj właściwie nic ciekawego się nie stało ani w szkole ani w domu.

Ale w ciągu tego czasu, w którym nie pisałam na blogu wydarzyło się wiele m.in.:
-moja mama znalazła sobie "mena". Jest teraz z takim panem co nazywa się Andrzej. Ma on 2 dzieci z pierwszego małżeństwa (jest wdowcem) : Ninę (4 lata) i Dawida (6 lat). Od tego czasu bardzo ciasno zrobiło się w domu. Mam pokój nadal sama,Milena ma jak na razie z Martyną (ona przeprowadza się w styczniu albo w lutym), a pokój dla gości zajął Dawid. Ninka jak na razie ma pokój z moją mamą i Andrzejem. Później ja będę miała strych, Milena w moim pokoju, Dawid w pokoju Mileny, a Ninia w pokoju Dawida.
Mama Niny i Dawida umarła jak Nina miała rok, a Dawid 3 lata. Współczuję im.
W ogóle moja mama ma 42 lata, a Andrzej ma 38. Andrzej jest nawet OK. Na początku wydawał się nudny i głupi, ale potem okazało się, że jest fajny. Pokazywał mi blog jaki ma jego siostrzenica. Ma na imię Olga i ma 15 lat. Powiedział mi, że kiedyś pokaże mi też dużo innych fajnych rzeczy. Zabierze mnie do stadniny koni, którą prowadzą rodzice Olgi.

No i więcej wam nie napiszę bo jest już późno,a ja muszę jeszcze odrobić pracę domową z matmy, fizyki, chemii i biologii.

Papa.
Dominika