Hejka
Jak mijają święta??? Mi całkiem dobrze. Sorry , że nie pisałam, ale działo się tyle, że nie miałam czasu na komputer. Po pierwsze zerwałam z Marcinem. To znaczy on ze mną zerwał, ale cicho xD Po drugie Andrzej był w szpitalu, bo wycinali mu wyrostek i cały dom stanął na głowie. A po trzecie musiałam w weekendy razem z Mileną roznosić ulotki, bo Andrzej nie pracował i nie było kasy. Mama przestała pracować w kwiaciarni, bo było mało klientów i zamknęli kwiaciarnię. Teraz to już wszystko w porządku. Mama pracuje w jakiejś innej kwiaciarni, a Andrzej już pracuje, ale mniej niż przedtem i teraz prawie całymi dniami przesiaduje w domu i gotuje obiady xD. Boję się, że niedługo się zatruję, bo są takie ohydne. Poza tym Andrzej ostatnio robił porządki przedświąteczne i schował gdzieś mój zeszycik z hasłami m.in. do bloggera, a ja nie pamiętałam. Nie będę wam opisywała tego całego miesiąca. Opiszę po prostu te ważniejsze dni, czyli zacznijmy od wigilii.
Wstałam o 7:00 i obudziłam Andrzeja, z którym miałam jechać po choinkę i karpie. Pojechaliśmy razem z Mileną. Choinek oczywiście było mało więc musieliśmy kupić małą prawie łysą. Karpie kupiliśmy 4 chociaż nie wiem kto je później zjadł, bo nie ma już ani jednego, a ryby w tym domu je tylko mama, Andrzej, Dawid i Nina. Z czego tych dwoje ostatnich je połowę jednej ryby razem. Przyjechaliśmy do domu. Mama z Martyśką już coś tam robiły w kuchni. Przyszedł też Sebastian-chłopak Martyny i wieszał ozdoby na dworze przed domem. Ubrałam choinkę z Dawidem i Niną no i Milena trochę pomogła, ale ona głównie kręciła się po kuchni. O 14:00 pojechaliśmy do babci i podzieliliśmy się opłatkiem ze wszystkimi. Dostaliśmy paczki: Dawid dostał słodycze i samochód, Nina słodycze i lalkę, a ja, Milena i Martyna słodycze i 200 zł. Później ja z Mileną, Sebastianem i Martyną poszliśmy do taty. Doszliśmy o 16:00. Tutaj zjadłyśmy kolację wigilijną, bo oni akurat byli w trakcie jedzenia. Zjadłyśmy trochę kutii i pierogów. Później były prezenty. Przyszedł sąsiad mojego taty-pan Krzysiek przebrany za Mikołaja. Bartek i Ulka nie skapnęli się, że to ich sąsiad, ale było to bardzo widać, bo co chwilę spadała mu broda. Dostałam zegarek Jelly Watch i kolczyki, Milena dostała poduszko-gitarę i bransoletkę, a Martyna dostała perfumy i pieniądze. Nawet Sebastian dostał taki breloczek z latarką i pieniądze. Potem poszłyśmy dalej. Była godzina 17:00, a wigilia u nas miała być o 18:30. Martyna z Sebastianem poszli do rodziny Sebastiana na wigilię, a ja z Mileną zmęczone całą tą lataniną usiadłyśmy na ławeczce na placu przed urzędem gminy. Siedziałyśmy tak 30 minut i słuchałyśmy jak pani grała kolędy na skrzypcach. Dałyśmy jej 10 zł. Później poszłyśmy do domu i ubrałyśmy się do wigilii. Była godzina 18:00 i czekaliśmy już tylko na Martynę, żeby pojechać do rodziców Andrzej na wigilię u nich. W końcu poznałam też Olgę (15 lat) i Kubę (11 lat). Był tam też Marcin. Myślałam, że będzie mi trudno i ,że Marcin będzie udawał, że mnie tam w ogóle nie ma. Było jednak inaczej. Po wieczerzy poszliśmy wszyscy do pokoju na górę. (I czekaliśmy na Mikołaj xdd). Najpierw siedzieliśmy wszyscy w jednym pokoju, ale potem Marcin poprosił mnie żebym na chwilę przeszła z nim do drugiego pokoju. Trochę się zdziwiłam, ale przeszłam z nim bez słowa. Jak już byliśmy w tym pokoju to zaczęliśmy rozmawiać. Marcin powiedział, że ładnie dziś wyglądam, i że powinnam zawsze czesać się tak jak w ten dzień. Prawił mi w ogóle mnóstwo komplementów. Powiedział mi, że zerwał ze mną tylko, dlatego że jego tata mu kazał, bo powiedział, że jesteśmy ze sobą spokrewnieni. No i powiedział, że ostatnio jego tata stwierdził, że jednak mówił źle i w ogóle takie bzdety. Ale co najważniejsze na końcu powiedział mi, że bardzo za mną tęskni i chciałby dalej ze mną chodzić. Zaraz po tym jak ja powiedziałam, że też chciałabym z nim chodzić, zawołał nas tata Olgi, że Mikołaj przyniósł już prezenty. Zeszliśmy na dół i tata Marcina zaczął rozdawać prezenty. Dostałam granatowe rurki, bluzkę ze Smerfetką, The Sims 3 Zwierzaki, książkę "Monster High. Upiór z sąsiedztwa", naszyjnik, kolczyki i telefon Sony Ericsson x10.
25 grudnia poszłam z siostrami do babci od strony taty. Spotkaliśmy się z tatą pod urzędem gminy i dalej pojechaliśmy autem. U babci byli Ola i Kinga i Hubert. Przyjechali oni specjalnie na święta ze Szczecina gdzie mieszkają. Tutaj też dostaliśmy prezenty. Ja dostałam szklaną kulę, zawieszki i bransoletkę charms. Milena dostała kalendarz, taki z pluszowymi (tak jakby) stronami i zawieszki charms (bransoletkę dostała od taty), a Martyna dostała 600 zł. Właściwie nic więcej się nie działo oprócz tego, że Kinga musiała pożyczać mi i Milenie jakąś pidżamę, bo zostałyśmy na noc. Martyna też została i wzięła jakąś pidżamę od cioci Kasi.
26 grudnia to dzisiaj. Rano jak wstałyśmy to tata przywiózł już nam z domu ubrania. Ubrałyśmy się, umyłyśmy i różne tego typu rzeczy. Gadałam trochę z Olką i Kingą. Kujonki z nich. Będą miały same 5 na półrocze i kilka 6. To znaczy Olka będzie miała takie oceny. Kinga będzie miała jedną 3, dwie 5, a reszta same 4. No a ja będę miała pięć 3, jedną 5, a reszta to już 4. Byłyśmy dalej u babci i świętowałyśmy pierwsze urodziny Uli. Jak Ulka wybierała tam takie coś co się wybiera na roczku to wybrała różaniec xdd. Imprezowaliśmy od 16:00 do 19:00. Później tata zawiózł nas do domu. Teraz leżę sobie pod cieplutką kołderką, piszę do was notkę i oglądam M jak miłość.
Papa :***
1 komentarz:
kiedy pokłóciłaś się z Nati??? i czemu mi nic nie powiedziałaś???
a tak po za tym to miałaś niezłą wigilię xD cały czas latałaś po mieście... aha i zobacz komentarz Marcina na moim blogu pod notką z wigilii
Prześlij komentarz