Dopiero dzisiaj wróciłam do domu od Julii.
I to dlatego nie pisałam przez tyle dni bo tam nie za bardzo było dostępu.
W piątek po szkole poszłam razem z Julią i jej siostrą Werą do fryzjera, bo Weronika musiała obciąć włosy.
Włosy miała tak do pasa, a miała obciąć do ramion i zrobić grzywkę. No i pani tak obcina i obcina przez dobre pół godziny albo i dłużej,a ja z Julią oglądamy gazety z fryzurami.
I nagle pani mówi że już skończyła i pyta się Werki:
-Może być?
A ona na to:
-Chciałabym jednak trochę dłuższe i bez grzywki.
Jula szybko zapłaciła i uciekłyśmy stamtąd. A i okazała się że to była mama mojego kolegi z klasy Kacpra i on tam potem idzie i się śmieje. Ja z Julią się pytamy z czego się śmieje. A on na to że u jego mamy były jakieś dziewczyny (i tu opowiada nam całą naszą historię). I potem się tak na nas patrzy i dopiero po 5 minutach się skapnął że śmieje się z nas.
Potem szedł za nami i nas przepraszał ( a w szczególności mnie co mi potem powiedział)
Dobra więcej wam nie opiszę bo Milena się domaga komputera.
Papa
1 komentarz:
; ))
Prześlij komentarz